|

| Klonowanie - informacje, komentarze |
Czyste i bezpieczne...
Amerykańskim naukowcom udało się opracować nową metodę hodowli i namnażania ludzkich zarodkowych komórek macierzystych, dzięki której nie są one narażone na zanieczyszczenie cząsteczkami pochodzącymi z organizmów zwierzęcych. Osiągnięcie to otwiera drogę do praktycznego wykorzystania takich komórek w terapii.
Problem z komórkami macierzystymi skażonymi materiałem zwierzęcym ujawnił w styczniu magazyn Nature. Raport przygotowany przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego mówił o zanieczyszczeniu ludzkich zarodkowych komórek macierzystych cząsteczkami charakterystycznymi dla organizmów zwierząt. Zdaniem autorów badań komórki takie nie nadają się do eksperymentów mających sprawdzić ich przydatność w medycynie.
Problem dotyczy wszystkich obecnie prowadzonych linii komórek macierzystych, a wynika on z rodzaju używanej do hodowli warstwy odżywczej - podchodzenia zwierzęcego. Substancja znaleziona na ludzkich komórkach - tzw. kwas neuroaminowy Neu5Gc - jest charakterystyczna dla komórek zwierzęcych. Z tego powodu przeszczepianie ludziom tak hodowanych komórek może okazać się niemożliwe. Dodatkowo istnieje ryzyko, że w takich preparatach mogą znaleźć się chorobotwórcze wirusy, które przeskoczą ze zwierząt na ludzi.
Teraz okazało się, że jednak istnieje metoda hodowania ludzkich komórek zarodkowych w taki sposób, aby nie zanieczyszczać ich substancjami zwierzęcymi. Badania przeprowadziła firma Advanced Cell Technology (ACT) wraz z Harvard Medical School i Howard Hughes Medical Institute, a wyniki opublikował magazyn Lancet. Irina Klimanskaya wraz z zespołem wykorzystała embriony pozostałe po zabiegach zapłodnienia in vitro. Uzyskane z nich komórki macierzyste umieszczono nie na zwierzęcej warstwie odżywczej, a na ludzkiej tzw. macierzy zewnątrzkomórkowej. Macierz ta to sieć białek i wielocukrów znajdująca się na zewnątrz komórki, spajająca je razem. - Najistotniejszym wynikiem tej pracy jest wyeliminowanie kontaktu z jakimikolwiek komórkami ludzkimi czy zwierzęcymi, a tym samym zmniejszenie ryzyka skażenia patogenami, które mogłyby przedostać się do organizmu pacjenta i całej populacji - powiedział dr Robert Lanza z ACT, jeden z pionierów badań nad klonowaniem i komórkami macierzystymi. - Nasze doświadczenia z przeszczepami organów wskazują, że istnieje ryzyko przeniesienia AIDS, wirusa zapalenia wątroby i innych chorób z organizmu dawcy do organizmu biorcy. Podobnie, narażenie ludzkich komórek zarodkowych na kontakt z komórkami zwierzęcymi stwarza zagrożenie infekcją nieznanymi czynnikami chorobotwórczymi - tłumaczy dr Lanza.
Osiągnięcie amerykańskich naukowców wymaga jednak stworzenia nowych czystych linii komórkowych. Ponieważ jednak pozyskiwanie zarodkowych komórek macierzystych budzi sprzeciw moralny (powoduje śmierć embrionu), w 2001 roku prezydent George Bush zadecydował o finansowaniu z funduszy federalnych jedynie już istniejących linii komórkowych, wstrzymując pieniądze na zakładanie nowych linii.
Źródło: Rz - Piotr Kościelniak
Klon marnotrawny
Rozmnażanie drogą płciową ma pewne wady, ale mimo wszystko, to sympatyczne zajęcie...
Rozmnażanie drogą płciową od setek tysięcy lat sprzyja rozwojowi ludzkiej kultury. Tą właśnie drogą materiał genetyczny pewnego holenderskiego młynarza połączył się z informacją genetyczną córki piekarza, czego wynikiem nie był ani nowy młynarz, ani nowa piekarzówna, ale Rembrandt. Przy zapłodnieniu dwa drzewa genealogiczne zostają ze sobą połączone w sposób niemożliwy do przewidzenia.
To dlatego siodlarz z Królewca Johann Georg Kant nie obdarzył świata kolejnym siodlarzem, lecz zrobił żonie dziecko, które inteligencją przewyższało oboje rodziców: ten syn miał na imię Immanuel. Miguel de Cervantes mógł napisać Don Kichota tylko dlatego, że przyszedł na świat nie jako klon pewnego zubożałego szlachcica, który zarabiał na życie jako znachor, lecz jako jego czwarte dziecko, spłodzone metodą tradycyjną.
Po sklonowaniu miernoty powstanie co najwyżej nowa miernota. Kto dziś dałby się sklonować? Na przykład homoseksualiści pragnący mieć dziecko. Albo ludzie samotni nie mogący znaleźć partnera. Właściciele rodzinnych firm, którzy życzą sobie perfekcyjnego dziedzica. No i zapewne megalomani, których wprawia w rozpacz własna śmiertelność, gdyż chcieliby obdarzyć sobą także następne pokolenia. Na przykład taki Goethe albo Joschka Fischer. Może się też znaleźć jakiś poszukiwacz przygód, który śmiało będzie ryzykował życiem, mając drugie w zapasie. Albo narcystyczny kanibal, który wreszcie będzie miał możność zjeść samego siebie.
Sklonowane dziecko najpierw uraduje swego twórcę, który będzie je radośnie porównywał z własnymi zdjęciami z dzieciństwa. Wkrótce jednak pojawią się problemy. Jeżeli ten mężczyzna jest żonaty, to za kogo powinna uważać się jego żona? Za matkę, macochę czy może raczej szwagierkę? A gdyby zakochała się w klonie, to czy byłoby to kazirodztwo, czy tylko powtórka małżeństwa? W sądzie trzeba by było pytać świadka, czy nie jest krewnym, powinowatym ani klonem oskarżonego.
W miarę dorastania klona te problemy piętrzyłyby się coraz bardziej. To, że synowie w tym wieku nienawidzą ojców, jest rzeczą normalną. Luter nienawidził swego ojca, bo tamten bił go do krwi za najmniejsze przewinienie; Kafka dlatego, że ojciec zabraniał mu pisać; Brecht przekuł swą nienawiść w balladę o Jakobie Apfelböcku, który zabił swoich rodziców i schował ich ciała w szafie, aby tam zgniły.
Jakże więc sklonowany chłopiec miałby nie darzyć nienawiścią swego ojca, twórcy, starszego bliźniaka? - Dlaczego ten zgred wbił sobie w głowę, że będę dokładnie taki jak on? A gdyby ten syn miał być drugim Mozartem, zapytałby: Co mam z sobą począć? Po co światu drugi Czarodziejski flet? Ale to jeszcze nic w porównaniu z przerażeniem, jakie ogarnęłoby ojca. - Jeśli ten sztuczny bliźniak naprawdę jest całkiem taki jak ja, to czy nie postradałem danej mi od Boga niepowtarzalności? Jeżeli jestem taki jak Goethe i stworzę moje arcydzieło, czyli drugą część Fausta, dopiero jako 82-letni starzec, to czy mój klon nie może mnie w tym uprzedzić?
W rzeczywistości taki klon będzie oczywiście prawie zawsze inny niż jego stwórca: będzie rósł o pokolenie później, włączy się w zupełnie odmienny świat. Znajdzie się pod wpływem całkiem innych przyjaciół, nauczycieli, zespołów muzycznych. Do tego będzie pod kuratelą ojca-bliźniaka, co tamtemu zostało oszczędzone. Nie może więc być identyczną kopią. Dawca sklonowanej komórki będzie patrzył na niego raczej z obrzydzeniem jak na plagiat - albo zacznie się go bać jako rywala.
Nawet niesklonowani synowie wprawiali ojców w panikę, gdy byli do nich zbyt podobni Johann Strauss ojciec (ten od Marsza Radetzky'ego) czuł się tak uciemiężony przez swego syna (tego od Pięknego modrego Dunaju i Zemsty nietoperza), że chciał mu sądownie zabronić publicznego muzykowania. W końcu, po kilku latach zmagań i rywalizacji, zmarł z wyczerpania i rozpaczy w wieku 45 lat.
Gdy jednak naturalny syn okazywał się całkiem inny niż ojciec, rozczarowanie nierzadko przeradzało się w morderczą furię. Piotr Wielki kazał dręczyć swego syna, aż zmarł on pod knutem; Fryderyk, zwany później Wielkim, został przez swego ojca uwięziony w twierdzy i musiał całować mu buty na znak posłuszeństwa. Czy miałoby to inaczej wyglądać w przypadku synów sklonowanych?
Gdyby dawca komórki zabił swojego klona, nie musiałby się lękać wyroku za morderstwo. Może uznano by to za nową formę samobójstwa? Albo za samookaleczenie? Taki czyn byłby karalny jedynie w przypadku wyłudzenia odszkodowania lub wymigiwania się od służby wojskowej. Dobry adwokat użyłby argumentu, że w grę wchodziła tu obrona konieczna. Przecież klon już od dłuższego czasu czatował na swego stwórcę...
Wolf Schneider - Sueddeutsche Zeitung
Dolly eksponatem muzealnym
Dolly, pierwsza sklonowana owca, została wypchana i wystawiona jako eksponat w Królewskim Muzeum w Edynburgu (zdj. obok).
Owca Dolly została uśpiona 14 lutego 2003 r. przez specjalistów z Roslin Institute. Powodem była szybko postępująca choroba płuc. Dolly była pierwszym na świecie sklonowanym ssakiem z komórek dorosłego osobnika.
Dolly przyszła na świat w 1996 roku w wyniku sklonowania 6-letniej owcy, przeprowadzonego przez zespół prof. lana Wilmuta z Roslin Institute pod Edynburgiem. Od tego czasu metodą Dolly klonowano kolejne zwierzęta różnych gatunków. Większość tworzonych w ten sposób osobników miała jednak uszkodzone organy wewnętrzne i umierała wkrótce po urodzeniu. Ta sama procedura miała być wykorzystana do tworzenia kopii ludzi - jeżeli wierzyć sekcie raelian i dr. Severino Antinoriemu (patrz informacje poniżej). Mimo zapewnień prof. Wilmuta, iż Dolly była całkowicie zdrowa (urodziła 6 jagniąt), od czterech lat stan jej zdrowia pogarszał się. Naukowcy zauważyli m.in., że cierpiała na artretyzm i otyłość - choroby spotykane u starszych zwierząt jej gatunku. Specjaliści genetycy podejrzewali, iż jest to właśnie efekt klonowania z dorosłych komórek, a 6-letnia Dolly jest starsza, niż na to wygląda". Zdaniem dr. Harry'ego Griffina z Roslin Institute, owce dożywają zwykle 11-12 lat, a choroby płuc pojawiają się dopiero w starszym wieku. Przeprowadzamy dokładne badanie pośmiertne, niedługo poinformujemy o wynikach - oświadczył dr Griffin. Na początku lutego z nieznanych przyczyn padła inna sklonowana owca, australijska Matylda.
Te niepokojące informacje zbiegły się w czasie z ostatnimi rewelacjami sekty raelian i prof. Antinori o sklonowaniu pierwszych ludzi. Rozbudzi to z pewnością ożywioną dyskusję nad etycznymi i moralnymi aspektami tego typu działań. Ktoś kiedyś zwrócił uwagę, iż nieudany eksperyment w wypadku sklonowania owcy, psa czy też innego zwierzęcia - można przerwać w każdym momencie bez większych konsekwencji. Co jednak zrobić z nieudanym eksperymentem w wypadku sklonowanych ludzi?".
(Reuters, PAP, Rz, PSK)
Pozew sądowy w USA
i zdecydowana reakcja opinii światowej
Mijają kolejne miesiące i szumne zapowiedzi o pierwszym ludzkim klonie dalej pozostają w sferze domysłów i spekulacji. Zarówno firma Clonaid, wspierana finansowo przez sektę raelian, jak i prof. Antinori nie przedstawili żadnych dowodów potwierdzających ten fakt. Z pewnością przyczyniła się do tego bardzo zdecydowana i ostra reakcja wielu rządów, w tym m.in. we Włoszech, Niemczech i USA, gdzie prowadzone są zaawansowane prace nad ustawami zabraniającymi klonowania reprodukcyjnego ludzi. Pozew Bernarda Siegla w USA, żądający od f-my Clonaid ujawnienia miejsca pobytu pierwszego sklonowanego ponoć dziecka, ma precedensowe znaczenie.
PSK
|
|  |
Sklonowali i otrzymali pozew sądowy
Brigitte Boisselier, szefowa firmy Clonaid", powiedziała pod koniec stycznia 2003 r. przed sądem na Florydzie, że dziewczynka Ewa, którą sekta raelian* obwołała pierwszym sklonowanym dzieckiem świata, przebywa w Izraelu.
"Dziecko jest w Izraelu. Nigdy nie było na Florydzie ani w USA, a ja sama nie widziałam go na oczy. Widziałam tylko nagrania wideo" - zeznała pod przysięgą Boisselier.Sprawa przed florydzkim sądem jest rezultatem kroków podjętych przez tamtejszego prawnika Bernarda Siegla, który wniósł pozew z żądaniem wyznaczenia przez państwo opiekuna dla rzekomo sklonowanego dziecka. Dlatego Clonaid musiał na procesie ujawnić miejsce pobytu dziecka i jego matki.
Bernard Siegel zarzucił firmie Clonaid chęć komercyjnego wykorzystania sklonowanego dziecka. Prawnik twierdzi też, że dziewczynka potrzebuje specjalistycznej opieki medycznej. Jeśli więc sąd uzna, że zdrowie dziecka jest zagrożone, powinien oddać je pod opiekę państwa.
Clonaid ogłosił 27 grudnia 2002 roku, że dzień wcześniej urodziła się sklonowana dziewczynka. Poinformowano jedynie, że małej dano na imię Ewa i że jej matka jest 31-letnią Amerykanką, której mąż cierpi na bezpłodność. Odmówiono podania jakichkolwiek innych szczegółów.
Pierwotnie zapowiadano udowodnienie, za pomocą testów DNA, że dziecko jest faktycznie klonem. Potem przedstawiciele Clonaid ogłosili jednak, że rodzice nie zgadzają się na badania genetyczne, dopóki nie uzyskają gwarancji, że Ewa nie zostanie im odebrana.
Sklonują zmarłe dziecko?
Według ostatnich doniesień (kwiecień 2003 r.) Clonaid zapowiedziała sklonowanie kolejnego, tym razem zmarłego dziecka.
Szefowa Clonaid poinformowała o znalezieniu żywych komórek w prochach, skremowanego przed czterema miesiącami, dziecka.
W klonowaniu, jak poinformowała organizacja, mają wziąć udział naukowcy jednego ze znanych i cenionych uniwersytetów. Odnalezienie żywych komórek dziecka możliwe było dzięki naukom Jego Świętobliwości Raela (przywódcy sekty raelian) - napisała w oświadczeniu szefowa Clonaid doktor Briggite Boisselier.
(Reuters, PAP, Onet)
|
Prof. Severino Antinori już się nie spieszy...
Włoski ginekolog dr Severino Antinori, zapowiedział, że w styczniu 2003 r. urodzi się pierwsze na świecie dziecko powstałe drogą klonowania. Dodał, że kilka tygodni później urodzi się dwoje kolejnych dzieci pochodzących z klonowania. Minął styczeń i... cisza. Być może bardzo zdecydowana akcja prawników amerykańskich w stosunku do firmy Clonaid ostudziła zapał medialny prof. S. Antinoriego.
We Włoszech trwają prace legislacyjne nad ustawami zakazującymi klonowanie człowieka i przewidującymi dotkliwe sankcje za ich złamanie.
O kontrowersyjnych pracach prof. Antinori przeczytać można także w artykule zamieszczanym już wcześniej na łamach RF:
Profesor Severino Antinori - szarlatan czy dobroczyńca?
Wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z niektórymi opiniami na temat m.in. etycznych aspektów klonowania, zapraszam także do zapoznania się z tekstami zamieszczonymi w dziale Goście RF.
| |
* Sekta raelian - kosmiczny przekaz
Sekta założona została w latach siedemdziesiątych przez francuskiego dziennikarza specjalizującego się w problematyce motoryzacyjnej, piosenkarza i kierowcę rajdowego - Claude Vorhillona. W dniu 13 grudnia 1973 roku - według zapewnień założyciela sekty - doznał on objawienia od "kosmitów". Przyjął imię Rael (stąd nazwa sekty) i napisał "świetą księgę" pt. "Rael. Przekaz dany mi przez przybyszów z kosmosu. Oni zabrali mnie na swoją planetę". Każdy z członków ruchu ma obowiązek przekazywania 7 procent swoich dochodów na budowę ambasady dla kosmitów, którzy mają odwiedzić Ziemię w 2025 roku.
Doktryna religijna raelian jest całkowicie ateistyczna. Według niej życie na Ziemi nie jest rezultatem ewolucji ani dziełem Boga, lecz wynikiem zamierzonej zaawansowanej technicznie cywilizacji. Raelianie głoszą m.in. zniesienie rodziny, jako instytucji niewolniczej, zezwolenie na eutanazję i aborcję, zakaz posiadania więcej niż dwojga dzieci, zniesienie własności prywatnej, wojska i powstanie ogólnoświatowego rządu kierowanego przez ludzi o najwyższej inteligencji.
Od 1997 roku raelianie - przez firmę Clonaid - wspierają badania nad klonowaniem, jako metodą, która ma zapewnić im osobistą nieśmiertelność. Sekta liczy 55 tysięcy członków w ponad osiemdziesięciu krajach. Jest zarejestrowana również w Polsce.
|

W jaki sposób to się robi? |
Opinie na gorąco:
"Człowiek podlega prawom biologicznym, które nie wykluczają możliwości klonowania. Kryje się w tym jednak duże zagrożenie, gdyż nie ma niezawodnych procedur. Takie eksprerymenty wymagają wielu prób, których nie przeprowadzono."
prof. Magdalena Fikus, Instytut Biochemii i Biofizyki PAN
"Nawet jeśli dziecko urodzi się zdrowe, to i tak bardzo trudno będzie potwierdzić, że zostało sklonowane. Należałoby bowiem wykonać testy genetyczne, które wykazałyby, czy dziecko jest genetyczną kopią osoby dorosłej. Najprawdopodobniej jednak badacze będą starali się zataić dane osobowe rodziny dziecka, aby uchronić je przed mediami."
prof. Piotr Stępień, Zakład Genetyki UW
"Każda forma klonowania człowieka stanowi tak poważne przestępstwo przeciw ludzkości, że przypadki te powinien sądzić specjalny międzynarodowy trybunał."
kardynał Alfonso Lopez Trujllo, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny
"Sklonowanie człowieka daje pokusę myślenia, że to, co technicznie możliwe, jest dopuszczalne. A przecież to nieprawda. Od zawsze technicznie możliwe było zabicie człowieka, okaleczenie kogoś, ale to przecież niedopuszczalne."
dr Kazimierz Szałata, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
"Moim zdaniem do wypowiedzi raelian trzeba odnosić się z dużą rezerwą, mając w pamięci to, co mówią o początkach ludzkiego gatunku. Zanim nauka zaakceptuje dokonanie Clonaid, konieczne będzie przedstawienie dowodów. [...] Moim zdaniem klonowanie do celów reprodukcyjnych powinno być zabronione, ponieważ nie wiemy, jakie niebezpieczeństwa mogą się z tym wiązać w przypadku ludzi. Doświadczenia na zwierzętach wskazują, że takie zagrożenia realnie istnieją. [...] Oświadczenie sekty raelian, wyprzedzające Włocha Antinoriego, można traktować jako rodzaj wyścigu, co często się obserwuje w nauce - kto pierwszy uzyska jakiś wynik, dokona jakiegoś osiągnięcia. Byłem przekonany, że do sklonowania człowieka dojdzie wcześniej czy później, dlatego nie jestem tym zaskoczony. Nawet jeśli okaże się, że to jeszcze nie w tej chwili, to i tak jest to kwestia miesięcy, a najdalej lat. Istotną rolę odgrywają pieniądze - pierwszy sklonowany człowiek to wielkie zyski dla prywatnej firmy, która to przeprowadzi."
prof. Jerzy Nowak, Dyrektor Zakładu Genetyki PAN
© Copyright by RETINA FORUM 2001-2010
redaktor naczelny: Piotr Stanisław Król
RETINA FORUM - Internetowe ok(n)o wiedzy genetycznej
| |